Zamek Maurów w Sintrze odwiedziłem bezpośrednio po odwrocie z Cabo de Roca. Zapakowałem się do mojej wypożyczonej toyoty i ruszyłem, ślimaczym tempem w tą właśnie stronę. O celu mojej podróży wiedziałem tyle co ,są oznaczone na ma mapach w naszych telefonach. Zamek znajduje się na wysokości prawie 500 m.n.p.m. 20 kilometrów dalej mamy ocean. Daje to ogromną panoramę na okolicę oraz na zbliżającego się wroga. Wyobrażam to sobie. Żołnierz zauważa wrogie wojska, het tam w dali, jeszcze dopływają statkiem i krzyczy. Chłopaki, przynoście wino!!!! Oni się u nas zjawią za 2 dni i będzie bitka, pewnie nie popijemy z 2 tygodnie. Następny dzień przeznaczają na kaca, następnie dosypiają i idą dojechać wroga.

zameczki1 (14 of 52).jpg

zameczki1 (22 of 52).jpg

To co zwróciło najbardziej moją uwagę, stan tego ów zabytku. Powiedzieć, że jest utrzymany dobrze, to nie powiedzieć nic. Wrota tego zamku to istny wehikuł czasu. Na wejściu powinny być rozdawane miecze i zbroje. Wtedy spokojnie mogło by się tu toczyć normalne życie. Tak też jest poniekąd. Tylko brakuje przebrań Obiekt jest tak potężny, że grupki ludzi nie zajmują tutaj miejsca. Nie czuje się jakbyśmy przyszli podziwiać małpkę w zoo. Tutaj ludzie są, jedni odpoczywają, drudzy stoją przy kaplicy, inni natomiast mają wartę i stoją na murach, nasłuchując nieprzyjaciela. Dziś byłem jednym z nich. Wiatr starał się za wszelką cenę zrzucić mnie w przepaść, ale ja się nie dałem. Chodząc po murach zamku, zastanawiałem się jak ten świat się zmienił, tak naprawdę minęło 1000 lat odkąd wybudowano tą budowlę. Gdzieś tu był kuśnierz, wasz wujek zajmował by się pewnie włóczniami, lub strugał coś innego.

By przejść do kolejnego zdjęcia wystarczy kliknąć

Patrzyłem właśnie na ocean i zastanawiałem się, co takiego się wydarzyło, że takie miejsca przestały mieć rację bytu. Odpowiedź przyszła w mgnieniu oka.

Helikopter właśnie przeleciał mi nad głową.

zameczki1 (25 of 52).jpg

Gdy jesteśmy na Zamku Maurów, naszą uwagę przykuwa coś jeszcze, istny Disney Land. Jeszcze wyżej. Jedni przez wymieszanie stylów mówią o nim kicz. Ja należę do tych, których Pałac Pena oczarował. Swoją drogą, zastanawiam się co ze mną nie tak, co chwilę się czymś jaram. Może i ten pałac jest przekombinowany, ale twórcy nie możemy odmówić rozmachu i luksusu, którym zostały obdarzone wnętrza. Gdyby Dubaj budowano w tych czasach, to właśnie tak by wyglądał.

Pałac Pena
Pałac Pena
kd.jpg
Pałac Pena
Pałac Pena
Pałac Pena

Pałac Pena brama główna

Już rozumiem czemu dzieciaki nie spędzały w tych czasach ani minuty przy komputerach, jak ja miałbym takie podwórko…

Wybudowany dla jednej żony, a zapisany w testamencie drugiej. Tak na marginesie razem z zamkiem Maurów. Jak wam się wydaje, że przesadziliście z Bugatti dla dziecka na komunie, lub rolexem, zapraszam tutaj. Tu odkryjecie, że wypadało by jeszcze dokupić jakąś wioskę, najlepiej z poddanymi by zbliżyć się do Ferdynanda.

Naturalnie dla 99 procent turystów blask Peny przyćmiewa zamek Maurów, sprawia to również, że będziemy przeciskać się między ludźmi, ale mieć też spokój w tym pierwszym miejscu. Będziemy też czekać w kolejce do zdjęcia w jednej z przepięknych wieżyczek. Mówię tutaj o Marcu, miesiącu gdzie pogoda płata figle i jest absolutnie poza sezonem. Polecałem te okolicę Bartkowi, który podróżował do Lizbony na stopa. Opowiadał, że brakło mu cierpliwości by wyczekać się po bilety. Podróżowanie poza sezonem ma swoje wady i zalety.

Bardzo ciekawy efekt daje przejście z jednego miejsca do drugiego po sobie. Ważna jest kolejność, natłok ludzi w Penie potrafi zmęczyć. Zamek Maurów jest bardzo kameralnym miejscem, gdzie czujemy się swojsko

Takim właśnie akcentem pożegnałem się z Lizboną, właściwie z Portugalią, pozostało mi tylko spakować rzeczy, posprzątać i oddać moją Toyotę z wypożyczalni. Właśnie ta toyota zostanie w mojej pamięci najdłużej…

Następnego dnia miałem lądować w Brukseli

 

Edit : Mamy połowę miesiąca, a blog przebił odwiedzinami poprzedni miesiąc!! Dzięki!! Zwłaszcza, że z powodu tamtego byłem szczęśliwy. Właśnie jadę zbierać materiał na kolejny wpis! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *