Wildspitze!

Temat pojawił się niespodziewanie, 4 dni przed przejściem od słów do czynów. Harry, którego poznałem na Watzmanie napisał do mnie standardowy tekst, dzięki za fotki, liczę dalszych sukcesów w górach. W międzyczasie rozmowa się kleiła, a on zaczął temat, że chce się wybrać na ponad 3000 i czy nie chciałbym mu towarzyszyć.

A co to miało by być?? Zapytałem. Jako odpowiedź dostałem profil trasy. Wildspitze 3770m.n.p.m Alpy Otztalskie 250 kilometrów od domu.

Masz raki? Masz czekan? – pyta Harry

To troche wysoko – odpowiadam. Ja nie mam zbyt doświadczenia by tam iść, ale propozycja bardzo kusząca. Jak jeszcze się ochodzę, to chętnie na to przystane. Kiedy mielibyśmy iść??? – Zapytałem. Co robisz w sobotę?? – pyta. Skracając to…. Mam dla Ciebie czekan i raki. W piątek decydujemy czy jest pogoda. Suma przewyższeń jest mniejsza jak na Watzmanie, tylko powietrze troszkę „cieńsze” Powinniśmy się wyrobić w 12 godzin. Powinien odmowić, nie umiałem.

Harry zarządził zbiórkę w miejscowości Vent w Austrii o godzinie 6 rano. Ja postanowiłem wyjechać dzień wcześniej, by móc się przespać zanim wyruszymy. Dotarłem o godzinie 24:00. Zameldowałem się na Whatsapp „ich bin angekommen” i czekałem na jakąkolwiek odpowiedź, bo tak się umówiliśmy. Cisza. Dobra, idę spać. Budzik ustawiam na 5:00 na śniadanie i przygotowanie się.

Poranek

5:40 piszę wiadomość. Hallo!!! Co z tobą, daj znaka. Nic, dzwonię, przepraszamy wybrany abonent ist zur Zeit nicht… Ale mnie załatwił, myślę. 5:55 dostaję SMS. Jestem na parkingu przy tej i tej wyłączyłem telefon by oszczędzać baterie. Uff w mojej głowie już się kotłowało co ja zrobie tutaj, sam i bez sprzętu.

Przepakunek, ruszamy. Trasa zaczyna się na wysokości 1870 metrów w miejscowości Vent. Pierwszy cel

Breslauer Hütte na wysokości 2844 m.n.p.mwilkdspitze (15 of 94)

Pogoda piękna, tempo dobre, docieramy 1:45h. Ja napełniam puste butelki które mam z sobą, jemy śniadanie, pijemy piwo bezalkoholowe. Skoro połowe przewyższenia pokonaliśmy w mniej niż 2 godziny, to zaraz mamy szczyt. Jak bym widział jak daleko jestem od prawdy.

Po wyjściu z chaty osiągamy dość szybko wysokość 3000. Szlak zaraz za Wrocławską chatą zamienił się w kamienie i tu już trzeba uważać. Przechodzimy przez pierwszy śnieg i zaczynamy zbliżać się do lodowca. Po chwili zauważamy, że nasze tempo obniżyło się drastycznie, zaczynamy robić przerwy, zaliczamy pierwsze wywrotki.

Jesteśmy na lodowcu

Czas założyć raki. Proces, żmudny, nudny i dla kogoś, kto to robi pierwszy raz, czasochłonny. Miejsce na założenie, my oraz wszyscy inni wspinacze wybrali beznadziejne. Metr przed śniegiem na stromym zboczu. 2 lata póżniej przystępujemy do wejścia. Pas wspinaczkowy na sobie, czekan w dłoni, raki na nogach. Nie zatrzyma mnie nikt.

morenka

Wspinaczka

Nie mija 20 minut, jesteśmy przed małą ścianą. Raki ściągnij, schowaj do plecaka, czekan odepnij. W radiu leci relacja z mundialu w Katarze a ja kończę dopinać wszystko na ostatni guzik i idę na skałkę. I taki guzik. Ustawiam się w kolejce, rodzicę mówią, że jak po mięso. Nie wiem, za młody jestem. Na górze spotkacie kilka typów ludzi. Totalnie wyluzowanych, takich co uważają się na pro i dostrzegają abolutnie w sekundę braki w twoim wyposażeniu, oni gadają tylko z innymi ładnie ubranymi, partyzantów i przewodników, którym się wydaje, że to ich góra a ty skoro nie wyszedłeś o 2 w nocy z 5 osobami przypiętymi do liny, to złaź mi z drogi planktonie. Nie wszyscy tacy są, jasne. Harry na ściankę ruszył przed korkiem, czyli nie mieliśmy kontaktu przez 20 miunut. Spostrzeżenia mieliśmy identyczne. Nie była to ani trudna wspinaczka technicznie, ani długa. Największym zagrożeniem byli inni wspinacze, Ci wracający ze szczytu.

scianka 2 3

sciankia

Czas założyć raki

Z racji tego, że zmarnowaliśmy godzinę na dosłownie nic, robimy wszystko w pośpiechu i ruszamy dalej. Trawers którym idziemy i roztopiony śnieg sprawia, że zapadam się niejednokrotnie, Lód na zboczu, to znaczy pod maleńką warstwą śniegu lód, który jest tak twardy że nie można wbić czekana, nachylenie spore. Po godzinie wspinaczki podejmujemy decyzję, że odpuszczamy tą drogę. Jesteśmy tuż nad szczeliną, niebezpiecznie. Będziemy szukać innej, tą nie wchodzimy. Odwracamy się i widzimy innych ludzi, którzy maszerują w zupełnie inną strone. Patrzymy w górę i ukazuje się nam nasz cel. Który przez naszą pomyłkę oddalił się o godzinę drogi. Byliśmy na 3450 schodzimy na 3350, by pójść już piękną, wydeptaną autostradą.

sciana (1 of 1)
Widok ze szczytu na naszą niewłaściwą górę.

Jest godzina 12:00. Po wyjściu ze skałek, tempo nasze spada jeszcze bardziej, raki czuję na stopach, idziemy wolno, szczyt zbliża się. Mój kompan przestaje się zupełnie poruszać do przodu. Ja idę bardzo wolno, ale dystans między nami wzrasta w mgnienu oka. Droga do samego wierzchołka jest dość pochyła, lecz łatwa, dobrze oznakowanych przez ludzi, nic prócz chodzenia nie jest skomplikowane.

podejscie sniegiem

Ostatni etap to podejście pod górę, przypominające bardziej trudny szlak niż wspinaczkę i jesteśmy.

Szczyt

14:13 Po 8 godzinach i 13 minutach meldujemy się na szczycie Wildspitze

szczyt123

wilkdspitze (38 of 94)

Teraz zostaje tylko powtórzyć czynność w odwrotnej kolejności. Wraz z ubywaniem wysokości, nasza sprawność wraca, szybko docieramy do skałki, schodzimy z niej i trafiamy na pierwszy śnieg. Ja zostałem w rakach, Harry zdecydował się ich więcej nie zakładać, bierze ode mnie mój czekan. Ja robie dwa kroki i się wywracam, zaczynam z sypkim śniegiem rozpędzać na dół i szorować tyłkiem. Wbijam raki w ziemie, zwalniam, puszczam to znów zaczynam nabierać prędkości. Stwierdziłem więc, że tak zrobię i zjechałem na tyłku z prędkością 30 kilometrów na godzinę na sam dół o czym nie zapomniałem się pochwalić na Instastory

Z lodowca lała się rzeka. Zadecydowałem, że raków jeszcze nie ściągam i to był dobry wybór. Zbiórkę zarządziliśmy pod moreną i mi udało się dojść tam w rakach 4 razy szybciej. To co było zamarznięte z rana, o godzinie 15 było rzeką płynącą przez dno z lodu. Lało się okrutnie z tej góry, nie mogłem uwierzyć ile to litrów roztapia się na raz.

Później, oprócz tego, że nasze organizmy jeszcze trochę świrowały, nie było trudności technicznych. Harry skarżył się na ból głowy, mi jakoś humor i apetyt nie dopisywał. Brneliśmy w mękach na dół. Po małej przerwie przy Breslauer Hütte ruszyliśmy ile sił w nogach w dół by o godzinie 17 stać przy naszych samochodach.

Teraz może jakieś sensowne wskazówki dla kogoś kto by się wybrać chciał.

1.Poruszanie się powyżej 3000 metrów jest mniej sprawne jak w niższych górach.

2.Na pierwsze podejście śniegiem do ściany nie zakładałbym raków, gdyż trzeba je za 20 minut ściągać, nie jest to przejście trude. Naturalnie trzeba wziąć pod uwagę czy mamy ślady, jaki jest śnieg, ale czekan w zupełności wystarczy do asekuracji. Mówimy o lecie.

3.Po wyjściu ze wspinaczki musimy się udać w PRAWO nie w LEWO, z tego miejsca szczytu nie widać, trzeba zejść 30 metrów w dolinę.

4.Na lodowcu uważać na szczeliny, które lubią się znaleźć pod naszymi nogami niespodziewanie

szczelina 2

szczelina

szparka

5. Do zjazdu na tyłku nie będę na mawiać, powiedzieć mogę tylko, że było mega przyjemne, oszczędzające energie i wystałem trochę przemoczony, raz gdy za bardzo zacząłem się mocno rozpędzać musiałem wcisnąć raki z całych sił w podłogę, zatrzymałem się natychmiast.

6.Przy zejściu, raki zostawiłbym jeszcze aż do opuszczenia lodowca, jest tam od groma kamieni, ale przy roztopiającym się lodowcu jest dość ślisko, zależy od pogody. Przetestowałem, ja poruszałem się 4 razy szybciej, niż mój kompan w butach. Rano jeszcze szliśmy bez problemu pod górę i nikt nie myślał o zakładaniu raków, lecz na zejściu tak bym to widział

7.Ściankę w dół pokonywałem też w rakach. Okrutny dzwięk, ale nie było to niebezpieczne, przyczepność została a zaraz znów musiałym je zakładać.

8. Woda jest tu wszędzie. Co 20 minut mijacie miejsce by napełnić butelki. To dla pleców ważna informacja.

9. W Breslauer Hütte śniadanie kosztuje 13 euro piwo 2 i wody też można nabrać, o kosztach noclegu nic nie wiem, bo postanowiliśmy się sturlać do wioski.

To by było, jeśli ktoś by miał jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzu lub gdziekolwiek

Cała trasa to 19 Kilometrów. 13 godzin. 1900 metrów przewyższenia.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *