Vorderer Tajakopf

Dzień dobry wieczór. Pomyślałem, że bym poszedł w góry. Pogoda za bardzo się nie klarowała, do biegania po stracie mojego aparatu nie mogłem się jakoś zmusić. Napisałem do Harrego, z którym robiłem Wildspitze. Okazało się, że po naszej wyprawie, prawie 4 tygodnie spędził próbując wyleczyć się z grypy, w środku lata.

Tak, będę Garmisch, ale chciałbym zrobić coś lżejszego niż nasza Wildspitze, coś na pół dnia. 4 tygodnie byłem wyłączony. W Ehrwald jest podobno fajny Klettersteig.

Zaraz po tym wysłał mi link do trasy. Mi obojętnie co, sam się nie mogę jakoś zmusić. Piszę się na to, jeśli nie masz nic przeciwko. Co powiesz na niedziele? Patrzmy na pogodę – zadecydowaliśmy. Okazało się, że będzie mokro, ale byliśmy na głodzie, a ja tak czy siak straciłem aparat więc fotek nie będę żałował

Godzina 07:00 Kuhlmühle 2 Ehrwald. Austria

Kawałek za tym adresem zostawiamy nasze auta, na bezpłatnej łące i ruszamy na przód. Pierwsze 3 kilometry pokonujemy w fajnym tempie, oddycha się fajnie, nogi się kręcą. Po 30 minutach docieramy do ścianki i jest ona mega wymagająca ale nie długa, pierwsze kroki stawiam nie pewnie, w trakcie dowiaduje się że rękawiczki moje mogę już schować do plecaka, bo nie mają za grosz przyczepności. Na ściance spędzamy 30 minut. Po wyjściu z niej przechodzimy koło owieczek oraz rzeki, z której nabieram przepysznej wody. Miejsc by nabrać wody jest multum, nie ma co pleców męczyć.

Docieramy do

Seebenalm

parsaole.jpg
Seebenalm

Tu pijemy kawę, ze zwykłego białego kubka, bajerujemy z właścicielem chwilę a ja zagłaskuję schroniskowego psiaka na śmierć. Fajny pomysł/niedbałość z tym kubkiem. Naprawdę smakowało jak w domu. Ruszamy na przód, gdzie ma być tak zwany Klettersteig, dla nas Via Ferrata, ale zdrobnienie jest tu nie potrzebne. Szczerze, uważałem do tej pory te drogi za zbyt gloryfikowane BO TRZEBA UPRZĄŻ MIEĆ grzmią wszyscy. Zastanówcie się jak te góry byłyby trudne, gdyby nie pociągnęli tam tych autostrad. Uprząż miałem zawsze przy sobie, ale nie zwykłem jej zakładać.To miało się zmienić. Zwłaszcza, że pogoda nas nie rozpieszczała.

Seebensee
Seebensee

Genialna była ta pogoda! Żałuje tych wszystkich dni, gdzie odpuściłem, bo nie było słońca do zdjęć. Magiczne rzeczy działy się z tą mgłą. Ale było też wszystko mokre, mokre skały nie słyną z przyczepności.

A oto opis drugiego etapu wspinaczki.

Vorderer Tajakopf
Vorderer Tajakopf

Ferratka jest podzielona na 2 części, pierwsze wcześniej wspominane podejście przed Schroniskiem, 10 minut trekingu i kolejna ścianka, aż na szczyt.

Teraz z pełnym respektem do ścianki, idę ostrożnie, w wielu miejscach się przypinam, czasami nawet na 2 karabinki. Tutaj 80 stopni nachylenia mamy bardzo często. Pionów też się zdarzy kilka. Wymagająca trasa, zakwasy będę mieć raczej w rękach niż w nogach. Dłonie po pierwszej ściance już wiedzą, że było wspinane.

Vorderer Tajakopf

Vorderer Tajakopf

Vorderer TajakopfVorderer TajakopfVorderer TajakopfVorderer TajakopfVorderer Tajakopf

Harry po przebytej chorobie idzie raczej lajtowo, ja wyrywam do przodu, na 50 metrów i czekam, sytuacja się powtarza. Przewidywany czas na tą trase to 5-6 godzin wspinaczki przy bardzo dużym nachyleniu. Mam wrażenie, że pokonuję więcej metrów w pionie jak w poziomie. Na koniec jesteśmy już odrobinę zmęczeni. Szczytu absoltunie nie widać, zegarek mówi, że to już blisko.

2 kroki pózniej oczom moim ukazuje się krzyż, widoczność zrobiła sobie z nas żart. Po 5 godzinach od wyruszenia z parkingu meldujemy się na szczycie.

Vorderer Tajakopf 2450 m.n.p.m

Vorderer Tajakopf
Vorderer Tajakopf

Na szczycie zastajemy Gipfelbuch oraz skarbonkę „Datki na utrzymanie trasy” Bez słowa wrzucamy za dobrze przygotowaną trasę.

Vorderer Tajakopf

Z całej wyprawy to tu jest najcieplej. Jako zejście wybieramy inną trasę oznaczoną numerem 812. Należy się jej złapać i powoli człapać zygzakami na dół. Można by wybrać ten szlak jako drogę na szczyt, ale wtedy zdobywanie tej góry traci sens. Jeśli chcecie iść łatwizną, to lepiej wejść na górę, która jest najbliżej domu. Szczęśliwi na maksa, trochę biegniemy, troszkę się ślizgamy po mokrym podłożu, na odwrocie wpadamy jeszcze na kawę z kubka i biegniemy do auta. Zejść udało się w 2,5h nie forsując tempa, prócz miejsc, gdzie grawitacja pchała do przodu.

Dane wg zegarka

Odległość: 18 kilometrów

W dwie strony, może mniej nawet, nam doszło kilka metrów przez szukanie drogi w mgle

Metry w Górę : 1470m – w dół: zagadka

Miejsce Startu

Kuhlmühle 2 Ehrwald. Austria

w kierunku Seebensee

Powrót: To samo

Trudności: D-E

Wedle producenta, czyli Ciężka-Bardzo ciężka, jak ktoś uważa via ferraty za nudne, tu zmieni zdanie.

Miejsca z wodą: co 30 minut.

A teraz kilka fotek na do widzenia. Góry są piękne w każdą pogodę.

Seebensee

Seebensee

Seebensee

Seebensee

I czarny szlak na dół.

Vorderer tajakopf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *