Nawigacja ustawiona na świątynie Ateny, spaceruje sobie do celu, po drodze patrzę za pocztówkami i popijam sok z wyciskanych pomarańczy. W Atenach są dosłowne wszędzie poustawiane automaty które zamiast, żelek, red bulla, snikersa, są wypełnione pomarańczami które na naszych oczach przemieniają się w sok. Świetna sprawa 

Drogę zachodzi mi jakaś osoba. Tak, osoba mówiąca po niemiecku, która spędziła ze mną 6 godzin na lotnisku podczas śnieżycy. Cała zabawa polegała na tym, że nie potrafiłem ocenić płci swojego rozmówcy. Postura, głos – kobieta. Fryzura – facet. Na początku było drętwo, wymienialiśmy szczątkowe zdania, później jakby podjęliśmy jakiś temat i poszło jakoś z górki. W języku niemieckim Ja jestem wysoki brzmi identycznie jak Ja jestem wysoka

Wiesz może gdzie jesteśmy? – Zapytałem.

Gdzieś nad Bałkanami- odpowiada mi osoba siedząca po lewej.

To czort wie, może właśnie przelatujemy nad jakimś nowo powstałym państwem, tam się co chwile kłócą o granice. Kosowo pamiętam nie było wcale tak dawno jak ogłosiło niepodległość – zażartowałem

Nie wiem, 8 lat ? Może 10 – odpowiada osoba

Korzystając z gościnności Lufthansy loguje się do internetu i sprawdzam. Tak, i to nawet w lutym. 17 Lutego 2008 roku. Czekaj, jaką mamy dziś datę?

Roześmialiśmy się w głos. Teraz, żeby było jasne. O Kosowie ostatnio rozmawiałem na WOSie w 2008 i druga sytuacja była na wakacjach gdy pojechałem pierwszy raz do pracy do Niemiec i miałem kolegę z Kosowa. A tu nagle dyskutujemy dokładnie 10 lat później, świętujemy 10 rocznicę ogłoszenia przez Kosowo niepodległości. Ja wypiłem Becks’a , osoba Herbatę bez cukru. Od tego czasu rozmawiało nam się całkiem spoko, wyszliśmy z samolotu, jedno z nas musiało odebrać bagaż.

Rzuciłem na do widzenia „To do zobaczenia na mieście”. No tak Ateny takie małe – odpowiedziała osoba. Z tym, że ja jakoś byłem przekonany że jakoś gdzieś się miniemy, bo Ateny to około 5 milionów mieszkańców, tego dokładnie nikt nie wie, bo przybyszy z innego jest mniej, więcej. Mniej więcej… Tego tak naprawdę nikt nie wie , bo większość z nich legitymuje się pieczątką z ziemniaka. Nie zdradzę chyba tajemnicy państwowej, gdy powiem, że gdy się tak liczy ludzi, jest ryzyko wystąpienia błędu statystycznego. Statystyka mówi że : Jest okropnie nudna i nie będzie tu zdania tego typu.

Ja miałem jednak przeświadczenie, że gdzieś tam się miniemy, bo Ateny może i duże są, ale dla turysty już ilość miejsc w których się przebywa, zawęża krąg poszukiwań. Wpadamy na siebie ponownie. Wymieniamy się numerami. Jak mam Cię zapisać ? Bo zapomniałem już całkiem jak masz na imię  – (kłamie jak z nut ale no dobra mamy to z głowy). Bartek – opowiadam. A ja Ciebie? Nazywam się Tim – odpowiada. Czyli męskie imię. Wiecie sami jak jest z takimi pytaniami. O wiek, imię, płeć, gdy nie ustali się takich rzeczy na początku, już głupio po 5 godzinach zapytać.

Po krótkiej namowie poszliśmy coś zjeść, ja wypiłem piwo, Tim coś co nie zostało zrobione przez korporacje, bo nienawidził googla facebooka itd.

Zrobił się późno, zrobiło się zimno t-shirt nocą w lutym jest nie zawsze dobrym wyborem. Postanowiłem wrócić do hostelu po coś do ubrania, żeby się jakoś ogrzać po drodze zahaczyłem po 200 ml whisky i jakoś poszło. W hostelu poznałem Luri. Hiszpankę mieszkającą w Düsseldorf. Ona paliła papierosy ja popijałem od czasu do czasu z butelki. Rozmawiało się fajnie, zrobiła się 2 w nocy położyliśmy się spać, oddała mi swój koc jak słyszała jak się trzęsę z zimna na moim nieogrzewanym łóżku. Kochana kobieta. Zgadaliśmy się na Istanbuł na jesień. 

Nie wiem, jakie zdanie sobie wyrobiliście na podstawie moich wpisów. Tym chciałbym się już pożegnać, choć opowiadać mógłbym bez końca

Jak by mnie ktoś zapytał czy żałuje ? NIGDY W ŻYCIU. Jak by mnie ktoś zapytał czy wybrałbym się drugi raz ? OCZYWIŚCIE. Przepiękne budowle, pyszne jedzenie, nescafe frappe, beztroska mieszkańców jedyna w swoim rodzaju i kraj, który jest mocno egzotyczny dla mieszkańców europy centralnej. Wiele z nas utożsamia, wakacje/urlop/wyjazd z czymś co ma być, piękne, zachwycające, zapierające dech w piersiach na każdym kroku. Życie niestety takie nie jest. Po odwiedzeniu Aten nagle zrozumiecie kogoś, kto powiedział, że Polska jest pięknym krajem, pewne rzeczy, które nas po prostu otaczają są oczywiste, tu budzą podziw. W popisanym mieście i zabytkach mieszkańcy nie widzą nic złego. Tak było tutaj zawsze, nie stało się to w dobie kryzysu.

Mała anegdota na temat picia kawy przez Greków. Z waszą kawą latte w kubku na ciepło do południa wyglądacie jak Afroamerykanin w Tokio. Tu wszyscy piją Nescafe Frappe, kawę na zimno z kostami lodu, podaną na wynos w kubkach znanych przez nas z soków z McDonald. Trzeba jest spróbować. Jest jedyna w swoim rodzaju, jest pyszna, jest częścią kultury. Nie wysyłacie sygnałów o sobie : Hej właśnie tu przyjechałem i nie mam absolutnie pojęcia o miejscu w którym jestem. Naprawdę tak to wygląda. Na sto osób będziecie jedyni z kubkiem ciepłej kawy.

 

O 3 nad ranem miałem do wyboru 25 pojazdów Ubera. Po 3 minutach zjawił się kierowca i odeskortował mnie na lotnisko. Pod osłoną nocy pożegnałem Ateny z myślą że wrócę tam by wbiec na metę maratonu Ateńskiego.  

 

Ateny cz.1

Ateny cz.2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *