Przylądek Cabo de Roca
Przylądek Cabo de Roca

Przylądek Cabo de Roca 

Pewnego, pięknego, deszczowo-bezchmurnego dnia, wsiadłem do mojej toyoty i udałem się w kierunku Sintry. Plan był prosty, miałem przejść na ty z Oceanem Atlantyckim. Dzień wcześniej widzieliśmy się chwilę, zamieniliśmy dwa słowa, ale musiałem jechać. Pomijając zbędne szczegóły, 40 minut drogi od Lizbony znajduje się najbardziej wysunięty punkt na zachód Europy kontynentalnej.

Cabo de Roca
Cabo de Roca

Klify wysokie na 160 metrów, fale uderzające o skały. Skojarzyło mi się od razu ze sceną z Harrego Potera, tam gdzie Voldemort trzymał horkruksy. Tak to prawda, czytacie wypociny gościa, który zna te książki na pamięć, Ups, jesteście jeszcze? Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, w twarz, w głowę. WIATR. Wiatr to złe słowo. Ciężko tu było stać na nogach. Ale jak za dotknięciem różdżki, za chwile absolutna  cisza. 

Jest jeszcze jeden problem z tym miejscem. Status  NAJBARDZIEJ WYSUNIĘTY PUNKT NA ZACHÓD. Tu Azjaci byli dostarczani autobusami i limuzynami. Wycieczek co nie miara. Przy pomniku, lub oznaczeniu „TO TU” 50 osób nałogowo. Przypominam że byłem w tu w Marcu, mocno poza sezonem. Boję się aż pomyśleć co dzieje się tutaj latem.

Uwaga!! Pocieszę was. Jest wyjście z tej sytuacji.

Kierujemy się do oznaczonego punktu. Następnie jeśli zdecydujemy się pójść 500 metrów ścieżką w lewo. Otrzymujemy to miejsce tylko dla siebie. Jest to prze zabawne, jak nie wiele trzeba dać z siebie. Jeśli macie jakąś sensowną pogodę i towarzystwo, warto spędzić tutaj pół dnia. Absolutna cisza, szum oceanu. skały, piękne klify. Absolutnie odjechane miejsce. Potęga ta jest nie do opisania słowami. Mogę i zostawię wam kilka zdjęć, ale jak mówi Pudzian : To by nic nie dało. Tu trzeba być, by zrozumieć o czym piszę. Dlatego dziś na tym poprzestaniemy. Jeszcze jedno. Jak ktoś oglądał w tym roku Eurowizje, to właśnie tutaj były kręcone niektóre sceny

By przejść dalej, wystarczy kliknąć w zdjęcie.

Schodząc nieco niżej, znajdziemy miejsce, gdzie panuje absolutna cisza. Dolina chroni przed wiatrem, siedząc tu zastanawiałem się, ile bliżej jest mi do tego typu atrakcji niż do miasta. Jeszcze 3 dni wcześniej byłem w Rzymie, gdzie każdy z was zrobi Łooooooooooooooooooooooo, no Rzym jest genialny. Absolutnie nie równa się to naturą, oczywiście w moim mniemaniu. Chyba o to też chodzi w górach. One są dla nas, nic nie mówią, zwyczajnie są. 

Dlatego jestem zdania, że będąc w Lizbonie, warto z niej się ruszyć kawałek dalej

 

 

Jeden komentarz

  1. Pingback: Zamek Maurów i Pałac Pena - tak blisko a jednak a tak daleko. - Bartpacker

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *