img_20180821_172622-014857979361264939327.jpeg

Korona Europy

Czechy

Śnieżka 1602 m.n.p.m

To, że Śnieżka będzie jednym z pierwszych szczytów zdobytych przeze mnie, wiedziałem dość szybko, wyrasta zaraz za moim polskim domem. Na Śnieżce byłem do tej pory 6 razy, lecz bez świadomości,  że ta góra należy do Korony Europy, wy też nie wiedzieliście? Wysokich gór w Czechach tyle samo co portów morskich, choć to akurat zły przykład, bo  Czesi dzierżawią kawałek w Hamburgu. Tak to prawda.

Wracając do tematu.

Zdecydowałem się na trasę  Przełęcz Okraj – Śnieżka – Przełęcz Okraj. Czemu tak? Uważałem, że należy wybrać trasę przez Czechy, skoro traktujemy ten szczyt jako dach Czech. Absolutnie, to moja ulubiona trasa na tą górę i oddalona jedyne 10km od domu.

Używany sprzęt: Buty biegowe, 0.5 litra wody, baton energetyczny oraz kurtka. To wszystko spakowałem w plecak 7 litrowy i postanowiłem wbiec na sam szczyt.

Pierwszy raz pobiegłem na Śnieżkę krótko przed sylwestrem, abstrahując od tego jak ja wyglądam, zobaczcie to!

 

A post shared by Bartek Nowak (@2b.nowak) on

Tu wiedziałem, że jeszcze wrócę na Śnieżkę. To był świetny dzień i kolejnej zimy na pewno tam jestem. Ps. Gdy się wybieracie polecam mroźny dzień, ułatwi to nie zapadnie się po kolana..

Wracamy

Siedziałem w domu, myślałem gdzie by tu dziś pobiegać..nie myśląc długo już siedziałem w Aucie. Moja trasa zaczyna się, możemy zaparkować auto przy drodze, gdy jest ich sporo, trzeba za ów parking zapłacić w domku po prawej. Mają tam też dobre jedzonko, tak na marginesie.

Śnieżka okraj

Czas start do pokonania 7km oraz 700m przewyższenia

de561e54-cfc4-4237-80fb-ef59c03b4cdc.jpg

Tu odpalam zegarek i przechodzę do truchtu. Mijam zielony szlaban i decyduję się na drogę czerwonym szlakiem po czeskiej stronie, częściowo wyasfaltowaną. Do wyboru jest również droga przez Skalny Stół oferująca strome podejście na dzień dobry, pokonywanie trasy na styku granic, jak i widok na Karpacz. Nie zapominajmy o jagodach w sezonie. 3f382ae1-14ab-4123-9e82-2a9d76c345e1.jpg

Mnie ostatnio lekko sponiewierały te schodki, jagód nie ma, a na dodatek nie mam w planach się zatrzymywać więcej jak na 5 sekund.

Po 3 kilometrach docieram do Schroniska, które znajduje się mniej więcej w połowie drogi. Jak byście mieli jakiekolwiek potrzeby, to może się okazać, że to jedyne miejsce na trasie, które może wam pomóc. f14dfcb9-f0f5-4386-b0c0-8f5596badaaa.jpg

Zaraz po minięciu schroniska jest strome podejście, tu rezygnuję z biegu, bo kroki stawiane przeze mnie są jak ja, dość małe. Przechodzę do energicznego marszu i im wyżej idę, tym bardziej we mgle się znajduję. Tempo staram się dobierać do bicia serca, i ten odcinek chyba najbardziej daje mi się w bicie mojego serca wsłuchać. Za pierwszym razem gdy wbiegłem na Śnieżkę, uzyskałem czas 1:13 minut z powrotem 1 godzina 54 min. Za drugim razem czas wynosił 1:07 ale był to dla mnie ciężki bieg. Po ostatnich spacerach po górach zauważyłem, że pokonywanie wysokości idzie jakby nieco łatwiej. Z moich obliczeń wychodzi na to, że może uda mi się złamać godzinę. Ostatnio jeszcze jak wbiegałem zdyszany, zastanawiałem się za ile lat to zrobię.

Tu się kończą żarty a zaczyna się koncentrowanie na biegu

. Nie pomaga fakt, że nie widzę szczytu oraz nie znam dokładnej odległości. Na zegarku wybija 49 minut oraz 5.70 km. Patrząc na zegarek tempo moje wynosi 11:00 po marszu, który uskuteczniałem pod strome podejście. Wybiegam na kostkę brukową, trzy oddechy, szczytu nie widać, biegnę. Ludzie patrzą się dziwnie na mnie, gdy jeszcze wszystkim mówiłem Dobry den to nie wyglądałem na kosmitę, teraz głowa w dół skupiony na kamieniach pod nogami, lekko unoszę dłoń bez słowa by oszczędzać tlen.

Jest i on! Szczyt. Wysoki puls odbiera mi racjonalną ocenę odległości, na zegarku wybija 57 minut. Jak się okaże, że dam rady wytrzymać do końca to możliwe, że się uda. Ostanie 5 minut biegłem w przekonaniu, że nie dam rady. Trudno, nic się w sumie nie stało. Okazuje się jednak, że zostały tylko dwa zakręty do pokonania. Z całych sił ruszam na przód, by za 1:30 sekund być już na szczycie. To zabawne jak daleko był on w moich oczach.

sikor.jpg

Gdybym tylko wiedział, że tyle czasu zostanie. Po 58 minutach 17 sekundach 81 setnych melduje się na drugim wierzchołku z mojej korony europy. A że akurat wyrasta za moim domem, takie jest życie. Na szczycie proszę jakąś panią o fotkę, w przypływie emocji wrzucam zdjęcie na instagram z błędnymi czasami w opisie, spędzam 3 minuty pod dachem i już mnie nie ma.

img_20180821_172622-014857979361264939327.jpeg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *