Korona europy : Grauspitz, najwyższy szczyt Liechtenstein’u

Po Zugspitze i Śnieżce, czyli szczytach najbliższych moich miejsc zamieszkania, przyszedł  czas kontynuować Koronę Europy. Ciekawą górą okazał się być Grauspitz, czyli najwyższy szczyt Liechtenstein’u. Wysokość 2599 m.n.p.m. Nie powinno być problemów. Ciekawostką jest to, że na szczyt nie ma szlaku, tabliczki, jakichkolwiek wskazówek.

Plan był taki

W sobotę jadę do szwajcarskiej miejscowości Malans, tam krótka drzemka i skoro świt wyruszam by zdobywać ten szczyt. Zaopatrzyłem się w ślad GPX i gotowy czekałem aż ten dzień nadejdzie. Wcześniej zaproponowałem wejście Erykowi poznanemu na Ellmauer Halt, ale on nie bardzo miał ochotę, a ja nie przepadam za mocnym namawianiem.

Nie przedłużając

W piątek dowiaduję się że jednak nie jestem sam. Jest nas 4 i bardzo się z tego cieszyłem. Grauspitz jest bardzo rzadko uczęszczaną górą i na pomoc przyjdzie wam co najwyżej owieczka lub krówka.  Zjechaliśmy się na godzinę 20 w szwajcarskiej miejscowości Malans na parkingu po wyciągiem Älplibahn, wypijając po kubku martini. Położyliśmy się spać.

Do końca kolejki droga jest oznaczona

Znak pokazuje Älpli 3 1/2h Do samej kolejki maszerujemy w zabójczym tempie. Nie wiem czy chłopaki chcą się popisać jak szybcy są, co chwilę zmieniamy się na prowadzeniu, Eryk ciśnie jak zły, z trudem udaje mi się dotrzymać mu kroku. Z jedną 30 sekundową pauzą, ja i Eryk docieramy na szczyt kolejki w czasie 1 godzina 40 minut. Kilka minut po nas zjawia się Mateusz i jeszcze 5 minut później Darek. Dziewczęta w schronisku, serwują kawę. Po krótkiej chwili jesteśmy na szlaku.

stefanOd kolejki kierujemy się w lewo drogą szutrową, chłopaki wyrywają od razu do przodu. Ja spokojnym tempem z Darkiem spacerujemy na przód. Z drogi szutrowej schodzi się w pewnym momencie w lewo w pastwisko, by następnie wrócić znów na podobną.

Grauspitz

GrauspitzPrzechodzimy przez 2 tunele, i docieramy jedynego budynku przed którym odbijamy w lewo. Później następuje już wolna amerykanka, zwykła łąka. Mamy tylko obrany azymut. Po pół godziny okazuje się, że chłopaki czekali na nas zaraz ZA domkiem a my 50 metrów wcześniej odbiliśmy na łąkę. Tak o to udało nam się dotrzeć do grani. Z której widać już mniejszy wierzchołek. Droga ta szła nieco wolno przez zastanawianie się którędy to iść.

Grauspitz Korona Europy

O dziwo, na szczycie nie ma naszej szybszej połowy Teamu, Mateusz zjawia się po 10 minutach i oznajmia, że czekał na nas na rozdrożu. Wpisujemy się do książki, gawędzimy.

Grauspitz Korona Europy

 Hinter Grauspitz

Dociera do nas Eryk i wchodzimy na grań.

Grauspitz Korona Europy

Grauspitz
Między wierzchołkami

Na początku jakoś nie idzie mi za dobrze, chłopaki dość szybko mi uciekają. Po jakieś chwili jesteśmy wszyscy na najwyższej górze Liechtenstein’u. Nie ma tu nic prócz 2 kamieni, które przyciskają księgę gości. Po 5 minutach zawracamy w stronę domu.

W drodze powrotnej już mam złapaną równowagę i dosłownie w 10 minut jesteśmy znów na Hinter Grauspitz. Gdzie wpadamy na „świetny” pomysł skrócenia sobie drogi. Czyli od wierzchołka w dół do jeziorka. Była to droga o 2/3 krótsza  od normalnej, z tego co przeanalizowałem  później na mapce, ale to co się tam na wywracaliśmy, kombinowaliśmy, i jeszcze różne takie, to nasze.

DUŻO BEZPIECZNIEJSZĄ OPCJĄ JEST WRACAĆ TĄ SAMĄ DROGĄ

Nagrodą ma być popływanie w jeziorku. Z góry wyglądało tak ładnie. Od wejścia do wyjścia z wody minęło może 40 sekund. Byliśmy jednak na ponad 2000 metrów n.p.m. Myślałem że mi stopy odpadną. Ta woda była lodowata. Mateusz rzucił pomysł skakania ze skałki. Szybko się z niego wycofał.

Ale całe trudności techniczne za nami. Do wyciągu docieramy marszobiegiem. Tu się wszyscy schodzą. I od tego momentu dalsza droga przestaje być dla mnie  przyjemnością. Do pokonania 1200 metrów w dół. Stopy są już zmasakrowane. Żeby było zabawnie, odcinek od parkingu do wyciągu pokonuję w tym samym czasie z górki jak  i pod górkę.

Cała trasa to ok 35 km, oraz 2400 metrów przewyższenia. Udowodniliśmy że jest do zrobienia w dzień, wszyscy 4 docieramy po 11,5h razem z wszystkimi przerwami. Mój czas na zegarku pokazał 8 godzin 30 minut NETTO. Teraz tylko dotrzeć bezpiecznie do domu i napisać o tym.

Wybaczcie spadek jakości zdjęć. Wspominałem że skradziono mi aparat. Jestem na etapie dorabiania się nowego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *