Jezioro Królewskie : Königssee
Königssee

Zwane przez nas jeziorem królewskim. Znajduje się na południu Niemiec, przy granicy z Austrią. Do dziś mam do tego miejsca ogromny sentyment, a odkryłem je całkiem przypadkowo.

Cierpiałem właśnie na sobotnią bezsenność, wywołaną nockami. W niedziele miałem znów zaczynać, za nic w świecie nie mogłem zasnąć. Godzina pierwsza w nocy, druga, trzecia…. Odpalam Google Maps, szukam jakiegoś zajęcia dla siebie, zanim jeszcze zwariuję. Zamek Disney’a, nie chce mi się. Jezioro królewskie?? Hmm. Jak się postaram to zdążę tam dotrzeć przed wschodem słońca. Od słów, do parzenia kawy i pakowania aparatu do plecaka.

Szybko się dowiedziałem, że trzeba przejechać przez Austrię, ale można ominąć autostrady – opłaty. Miejscem gdzie muszę dotrzeć jest

Schönau am königssee

Plecak, jakieś jabłko, aparat i 2 bułki. To wszystko co miałem na dzisiejszy trip. Dotarłem jeszcze dużo przed świtem.

Jest tutaj strasznie szaro. Robię rundkę lasem i docieram do miejsca, skąd odpływają łodzie do kościoła mojego ziomka Bartłomieja. Niestety na transport przyjdzie mi poczekać jeszcze 3 godziny. O tej porze panuje tu absolutna cisza, mijam tylko parę z Azji. Postanawiam ruszyć gdzieś do góry, polując na wschód słońca.

Jezioro Królewskie : Königssee
Schönau am Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Schönau am Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Schönau am Königssee

Udaję się więc w kierunku toru saneczkowego. Tam wchodzę na kamienistą drogę i idę do góry, ile sił w nogach. Pierwsze 5 kilometrów jest to zwykła droga przez las, nuuuuda totalna. Ale nareszcie udaje wyjść z tego lasu i moim oczom ukazuje się, królujący nad jeziorem Watzmann

Jezioro Królewskie : Königssee
Schönau am Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Schönau am Königssee

Idą dalej okazuje się, że nad jezioro królewskie jestem w stanie dotrzeć na nogach. Decyduję się na ten krok, wiedząc, że powrót zapewni mi łódka. To był błąd. W nogach mam 11 kilometrów oraz czarny szlak na dół. Albo wrócę się tą samą odległość i nic nie zobaczę, albo pójdę tym szlakiem. Nie wiedząc, co to zwiastuje, ruszam. To była moja pierwsza taka przeprawa, dziś się z tego śmieje, ale wtedy trzęsły mi się nogi ze stressu, łapałem się lin, patrzyłem w przepaść myśląc co ze mnie zostanie gdy spadnę. Mówiąc krótko, bałem się o swoje życie. Żeby było zabawnie, czułem się jednocześnie najlepiej na świecie. Słyszałem bicie swojego serca, oddech, koncentracja na 400 procent. W takich momentach czuć, że się żyje. Wszystkie zmysły wyostrzone, nie do opisania. Już wtedy wiedziałem, że przyjdzie mi to powtórzyć.

Zejść się udało, w adidaskach, zniszczony doszczętnie, przez stres i wysiłek fizyczny docieram do jeziora.

Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee

Na jakiekolwiek zwiedzanie, czy chodzenie nie miałem najmniejszej ochoty. Po zjedzeniu obiadu, spokojnie wróciłem do domu.

Na szczęście dane mi było wrócić w między czasie w to miejsce. Tym razem z dwoma kompanami pospacerowaliśmy wokół jeziora. Na początek przywitała na melodia grana na trąbce, podczas rejsu do kościoła Bartłomieja. Jest to bardzo ciekawe przeżycie, wszystko co zostanie zagrane, wraca do nas po kilku sekundach, tak samo głośnym echem.

Jezioro Królewskie : Königssee

 

Jezioro Królewskie : Königssee
Jezioro Królewskie : Königssee

Obsługa restauracji okazała się być tak samo bezczelna jak za pierwszym razem. Czy to ja mam tylko takiego pecha??? Potrafią gadać ze sobą 10 minut, ale żaden dupy nie ruszy, a przecież gdy chcecie coś zjeść, to nie zwrócicie uwagi w trosce o swój posiłek. Tu jest tylko jedna restauracja, jesteśmy od cywilizacji X kilometrów, chłopaki czują władzę.

Pomimo, że nie jestem wierzący, kościoła jako budowli nie mogłem sobie odmówić, z należytą czcią, w ciszy wszedłem bardziej do większej kaplicy niż kościoła i pozwoliłem  sobie zrobić kilka fotek, a oto jedna z nich 

Z Königssee

wiąże się zabawna historia, już wspominałem w relacji z wejścia na Watzmann Tu właśnie tu, ta góra przykuła moją uwagę. Po powrocie z Słowenii zacząłem obsesyjnie myśleć o zdobyciu jej. Kosztowało mnie to tryliardy kalorii, wyniszczyła mnie ona totalnie, ale właśnie będąc już na ostatnim południowym wierzchołku, zrobiłem to zdjęcie. Myślałem właśnie o tym sielankowym życiu, które się tam toczy. O ludziach z aparatami, selfistickami, zajadającymi się specjałami Bawarskiej kuchni (żartowniś). Podczas gdy, my tam u góry wylewaliśmy siódme poty. Bardzo dobrze też miałem w pamięci, jak jeszcze kilka tygodni stałem z drugiej strony i robiłem zdjęcie na odwrót.

Jezioro Królewskie : Königssee
Widok na Königssee z południowego wierzchołka Watzmanna

Tak więc, jak widzicie ta okolica ma do zaoferowania dla każdego jakieś atrakcje.

Praktyczne informacje

Miejsce startu: Schönau am Königssee

Parking 5 euro

Rejs – od 3 euro za rejs powrotny, do 15 euro za całość.

Przypuszczalny czas : Od świtu do zmierzchu

Jeden komentarz

  1. Pingback: Kehlsteinhaus - prezent na 50 urodziny Hitlera - Orle Gniazdo - Bartpacker

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *