Höllentalklamm

Jedni, będąc w Monachium odwiedzają chętnie Marienplatz, BMW Welt, czy wioskę olimpijską. Drudzy chcą odwiedzić miejsce, gdzie Hitler strzelił w sufit, innym południe niemiec kojarzy się z Alpami. I to dla was jest ten wpis.

Höllentalklamm – Wąwóz w piekielnej dolinie, potocznie nazywany przez wszystkich Höllental. Ja trafiłem tutaj przypadkiem, idąc na Zugspitze z Grainau mamy opcje przejść przez to miejsce. Gdy startowałem o godzinie 4 nad ranem, widziałbym tylko Höllenczołówkatallklamm, zostawiłem więc sobie to miejsce na deser.

Problemem było jednak to, że wracając w nogach miałem już najwyższą górę niemiec, bylem przepocony do szpiku kości. Krótko mówiąc, nie były to warunki odpowiednie by móc się podelektować tym miejscem. Największą frajdę sprawiała mi spadająca woda z każdej możliwej strony na mój spieczony karczek.

Największą bolączką tego dnia byli turyści. Nie możemy tam przejść szybko, tu fotka, tam fotka, miejsca szerokie na jedną osobę, jazda na wstecznym itd. Czy wy do cholery nie widzicie, że ja tu wracam umordowany!

Zemsta będzie słodka. Z racji tego, że na hipokryzję cierpimy od czasu do czasu, wziąłem aparat, kamerkę, kanapki, plecak z bukłakiem i ruszyłem zobaczyć czy tam faktycznie jest tak cool jak zapamiętałem, czy jednak przedawkowałem w tamten dzień endorfiny.

Zaparakowałem więc samochód w Hammersbach i po 5 kilometrach dotarłem do wejścia. Wstęp kosztuje 5 euro. Podchodzę do okienka, płacę. Was ist das?? Dziewczynie w okienku świecą się oczy na mój 20 złotowy banknot. 20 polskich złotych – odpowiadam. Nagle dziewczyna w okienku przechodzi na polski z mocnym niemieckim akcentem. Bo moi rodzice  Polacy mówi. Miły początek.

Tu zaczyna się cała zabawa. Dzisiaj to ja jestem Touri (Niemieckie słowo od Tourist), a cała reszta schodząca zmordowana z gór mnie nienawidzi, zresztą nie dziwię się im.

Tak jak wspominałem, przechodzimy przez kanion, z którego, z każdej możliwej strony atakuje nas woda, a pod nogami płynie rzeka o wyjątkowo pięknej barwie. Nie ma tutaj chyba osoby, którym się to średnio podoba. Mijam ludzi, albo mają przerysowany uśmiech na twarzy i otwarte buzie z zachwytu, albo minę jakby całe swoje życie jedli cytrynę. Czasami lubię dopisywać historię do ludzkich zachowań. Widziałem fochy i kłótnie, które rozpoczną się tuż po wyjściu, lub z dala od dzieci. Co za cholerne miejsce, chciałeś mnie zabić, jak ja miałam tam iść w tych szpilkach. Ja należę do tej pierwszej grupy osób i wizyta w kanionie była swojego rodzaju powrotem do przeszłości. Tak, kiedyś można było przyjść do domu przemoczonym do suchej nitki, w butach chlupało, a zmierzwione włosy przysłaniały świecące się oczy. Wystarczyło być dzieckiem. Dziś właśnie tym dzieckiem jestem, uśmiecham się do przypadkowych osób i pozdrawiamy się nawzajem, próbując ustąpić sobie pierszeństwa nawzajem.

Po 40 minutach spokojnego rozglądania się na lewo i prawo oraz unikania tych „wodospadów”, które wlatywały za kołnierz, docieram do otwartej przestrzeni gdzie wdziera się słońce, nabieram wody prosto z rzeki i łapię oddech w piękne niedzielne popołudnie.

Bartek, jak to Bartek musiał się wybrać sie, w biegówkach z

 

 żadnym bieżnikiem i uskuteczniać drift na morkych skałkach, niektórzy korzystają prezesowskich pelerynek

. To warto wziąć pod uwagę wybierając do 

Höllentalklamm

 

 

Wszystko jeszcze uwieczniłem jako „VLOG” i zapraszam was na mój kanał na youtube, powygłupiamy się tam odrobinę razem.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *