Okej. Dziękuje za miłe przyjęcie, zmotywowaliście mnie do kolejnego wpisu, który już będzie oddawał charakter tego bloga.

-Baaaaarteeek, chciała bym byś znalazł nam coś na weekend majowy, ta Malta na której byłeś nam się podoba – mówi pewnego dnia do mnie moja Mama. Problem tkwił w tym, że ja jakoś nie polubiłem Malty na tyle by wysyłać tam rodziców. Po tygodniu wymieniania ze sobą wiadomości, przeglądaniu biur podróży odwiedziłem ich i gdzieś na mapie zawędrowaliśmy do Aten. Oczy mi się zaświeciły, mojemu tacie również. Ateny mają coś w sobie magicznego, uczymy się o nich w szkole, mitologia etc. Chcieliście po mnie lecieć na Maltę to polecicie przede mną do Aten, a jak się okaże że lipa to ja już będę wiedzieć. Tak to wyglądało w teorii, problem w tym że po wyszukaniu biletów, znalezieniu noclegu, zacząłem sam czytać o Atenach i obsesyjnie myśleć o tym, a że za 2 tygodnie miałem mieć tydzień wolnego w pracy… Tak, tak właśnie było. Zorganizowałem wyjazd moim rodzicom, a następnie ich uprzedziłem. Podczas pierwszego lotu irytowało mnie niezmiernie czekanie na bagaż, na Malcie spędziłem dobre 40 minut, a w Monachium pół godziny 23 Grudnia o godzinie 22:20… Pomyślałem że fajnie by było nie musieć tego robić. Poszukałem po internecie i faktycznie są plecaki dość pojemne które robione są z myślą o takich jak ja.

O Atenach mam dużo do powiedzenia, bo była to już przygoda pełną gębą, która zaczęła się na dobre zanim oderwaliśmy się od ziemi..

17 Lutego 2018

11:00 : Stoję przy bramce na lotnisku, otrzymujemy komunikat: Została wyznaczona nowa bramka, lot został opóźniony o 20 minut.

11:20 : Samolot nadal nie jest gotowy do lotu kolejne 20 minut.

11:40 : Huuuuuura zaczynamy boarding, za pół godziny pewnie wylatujemy.

12:10 : Proszę o odrobinę cierpliwości, dokonują się ostatnie formalności, zaraz startujemy, po raz pierwszy wtedy zapiąłem pasy.

12:40 : Wir ham’ ein technisches Problem mit dem Flugzeug (mamy problem techniczny z samolotem) Oho! Pomyślałem sobie…

13:00 : Nasi technicy własnie diagnozują problem, jest to coś z układem paliowym, zdaje się być to drobnostka, wkrótce jesteśmy gotowi do lotu.

I tu czas na małą refleksje… Drobny problem z samolotem, opóźnienie 1h 40 minut. Ja chyba pójdę na nogach..

13:30: Ten problem techniczny nie jest jednak taki mały, nasi technicy pracują nad jego rozwiązaniem, ale nie będziemy lecieć tym samolotem, proszę uzbroić się w cierpliwość 🙂

14:00: Tak to pewne! Zaczynamy opuszczać samolot, zostanie nadana dziś już druga nowa bramka, boarding ma pójść sprawnie.

14:30: Zapinam pasy w zastępczym samolocie, wyciągam Marka Twaina z plecaka, dopijam kawę.

14:45: Z przyczyn nie zależnych od nas nie możemy wystartować, nadciąga śnieżyca, wiecie już w co mam się uzbroić ?

16:00: Wydaje się że śnieżyca gdzieś tam usuwa się w bok, jeszcze 100 samolotów w kolejce do startu, ale najpierw trzeba odśnieżyć pas startowy, bo koła będą mieszać i samolot się nie wzbije w powietrze? Chyba nie o to chodzi, ale jak nie ulepią bałwana ze śniegu, który zalega na pasie to koniec kropka, nie polecimy.

17:00: Nie wiem czy ulepili bałwana, ale ruszamy, lot trwa 3 godziny plus jedna gratis od strefy czasowej

22:00: Tak, tak, tak. Jestem w Atenach, nigdzie, ale to nigdzie nie ma śniegu a pociągiem mogę się przetransportować do hostelu, nawiasem mówiąc w bardzo przystępnej cenie, bo za 7 euro za noc. Jestem już Backpackersem nocującym w tanim hostelu, eksplorującym totalnie nieznane mi miasto.

22:30: Po tym jak wysiadłem z pociągu miałem już dość wszystkiego , skorzystałem z Ubera który jest w bardzo przystępnej cenie w Atenach .

23:15: Wysiadam w jakiś slamsach, nic nie przypomina budynku w którym można było by mieszkać. Adres wskazuje że to gdzieś tu. Idę za róg i zaraz wracam, bo smród, który jest wytwarzany przez bezdomnych mówi „Zawróć jeśli to możliwe” . Jest tabliczka Athens House, drzwi się otwierają, zdezelowaną windą jadę do góry i pierwsza miła niespodzianka, otwieram drzwi recepcji wchodzę do pięknie zadymionego pomieszczenia w którym siedzi sobie pan z greckim odpowiednikiem Złotego Denara, który przypomina mi głównego bohatera „Ćmy barowej”

-Aaaaa ty musisz być Nowak! – mówi recepcjonista (uśmiechnięty/zamroczony)

-Tak to ja – odpowiadam

-Aha, no już myślałem że się nie zjawisz hehe

-Samolot miał opóźnienie itd. jestem okrutnie zmęczony i chciałbym się położyć

-A no wie Pan głupio wyszło ale ja podnająłem już Pana łóżko

-Co? A ono nie było przypadkiem zapłacone przez mnie ? Zdaje mi się że płaciłem PayPalem?

-No tak, wie Pan, ale skoro miał się Pan nie zjawić a okazja była…

Gość absolutnie nic sobie z tego nie robi, jeszcze nie miałem pojęcia o mentalności greków.

-Don’t worry. Zaraz Ci jakiś znajdziemy. Tu jest dużo hosteli, a jutro możesz się u nas zameldować..

Jak powiedział tak zrobił, coś podzwonił, coś popatrzył w komputer, 100 m dalej prowadzi mnie chwiejnym krokiem do hotelu. Ja daje dowód wszystko załatwili panowie między sobą.

24:00 Idę poszukać czegoś do jedzenia odkrywam 100 m dalej Grecki kebab i pierwszy pozytywny akcent . Płacę za falafela 1,5 e Jest pyszny. Jest tani. Jest. Zasiadam przy w półrozwalonym stoliku na krześle z trzema nogami i się nim delektuje. Dziś już nigdzie nie idę. Wstaje skoro świt i pod Akropol na popołudniu zamelduje się w hostelu.

Czy to ta sama recepcja, którą ja opisuje ? Istna magia 🙂

Zdjęć autorskich z hostelu nie mam, nad czym bardzo ubolewam. Nie pomyślałem wtedy, że to może wydać się ciekawe.

Na instagramie jest wyróżniona relacja w tą stroną Aten o której większość z nas milczy

https://www.instagram.com/2b.nowak

Relacje są widoczne z poziomu appki

Zapraszam do komentowania 🙂

Ateny cz.2

2 komentarze

  1. Pingback: Lizbona : Most z Kalifornii i Jezus z Rio w jednym miejscu. - Bartpacker

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *