Bezsenność w Tokio – Marcin Bruczkowski

Zawsze gdy jestem w Polsce, zachodzę do empiku. Ostatnimi czasy w miejsce, gdzie są raczej rzecze przyziemne. Tym razem jedną z zakupionych książek była Bezsenność w Tokio Marcina Bruczkowskiego. Marcin Bruczkowski jest…………. Polakiem. To oznacza, że będę miał książkę nie tłumaczoną z języka na język. Zauważam to natychmiast, książki tłumaczone, mają tylko wtedy prawdziwy sens, gdy zrobi to autor, który zna ten język, na tyle by się w nim wyrazić. Nie zrozum mnie źle. Chodzi mi o to tylko, że ksiązka traci na tym. Wiem, że Wojciech Bosonogi pisał swoje po Hiszpańsku.

Żeby to zrozumieć wróćmy do poprzedniego zdania, znajdźmy Teraz japońskiego Wojciecha Bosonogiego który pisze książki w dwóch językach.

 


 

Wracamy

Mamy do czynienia z książką w oryginale, która jest powieścią/opowiadaniem, które napisało życie. Marcin Bruczkowski przeprowadził się w wieku dwudziestu kilku lat do Japonii. Początkowo na rok, w praktyce wyszła z tego ponad dekada. Książka jest zapisanym fragmentem życia właśnie w tym kraju. Od próby odnalezienia się w obcym kraju, przez naukę języka, spotykanie ludzi podobnych sobie, aż po obycie w kulturze Japońskiej. A nikt inny niż autor wam lepiej nie opowie, jak Japonia potrafi oryginalną być.

Bezsenność w Tokio wziąłem ze sobą na Maltę, jeszcze w domu przeczytałem 50 stron i muszę przyznać że zaczynała się obiecująco. Byłem na etapie nocek, czyli zaraz po pracy miałem lot. W ten czas zagubiłem swój rytm dobowy i cierpiałem na bezsenność na Malcie. Zasypianie nad 4 nad ranem by się obudzić o 9.

Książka została połknięta przeze mnie. Czytając ją, miałem wrażenie, że autor siedzi po drugiej stronie pokoju i opowiada mi jak było w Japonii, o tym jak japończycy robią wielkie oczy po 8 latach, gdy potrafisz jeść pałeczkami, nawet jeśli posługujesz się płynnym japońskim. Pan Marcin opowiedział mi również o swojej podróży na stopa przez Japonie, o tym jak był przyjmowany przez mieszkańców prowincji. Kim jest Salaryman, czy hotele kapsułkowe istnieją naprawdę, kiedy należy sprzedać samochód zanim stanie się złomem, lub dlaczego reklamy są pisane w pionie. 

Wymieniać mógłbym jeszcze chwilę, ale nie o to tu chodzi. książkę tą wziąłem ze sobą w nieznane. Lekko przygnębiony codziennym życiem, zdecydowałem się polecieć sam na Maltę by zresetować głowę przed Bożym Narodzeniem, fajnie było przeczytać akurat w tym miejscu, że ktoś wpadł na tak szalony pomysł, przenieść się na drugi koniec świata i zacząć wszystko od nowa. Ksiązka dodała mi odwagi oraz poszerzyła perspektywę, na to czym życie może być. Gdyby ktoś zapytał mnie po co czytać, to by była moja odpowiedź.

Na końcu ksiązki autor zostawia meila i zachęca do kontaktu, obiecując przy tym  odpowiedź w ciągu 48H. Ja swoją otrzymuję po 7 godzinach, sam jestem ciekaw co w tym meilu napisałem. Każdą inną książkę kupię w ciemno od tego autora.

Dziękuje Panie Bruczkowski.

19.09.2018 godzina 4:36

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *