Adidas Ultra Boost Recenzja

Pierwsze 50 kilometrów na bieżni mechanicznej zrobione, pierwsze wyjścia nad jeziorko zaliczone. Czas na pierwsze buty do biegania. 

Udałem się więc do sklepu z butami biegowymi. W Deichmannie przymierzyłem wszystkie, nie znalazłem takiego co by nie uwierał. Moja stopa jest mała, ale wysoka i szeroka, po prostu niewymiarowa. W innym sklepie było tych butów ponad 100 modeli, wszystko to jakieś pstrokate, jakieś dziwne. w dalszym ciągu wszystko pasuje co najwyżej na jedną stopę, w lewej zawsze coś nie halo. Na samym końcu są modele Adidasa, nie miałem jakiegokolwiek pojęcia o butach biegowych NIC. 

Przymierzyłem te tańsze, jak się okazało później (Energy Boost) : jeden spoko drugi za wąski. Trochę mi było głupio gdy patrzyłem na cenę ale dobra zaryzykuje. Do tej pory najwięcej wydałem na buty 200 zł, nie mogłem wyobrazić sobie o co chodzi z tym. 

Czar zaczął się od założenia buta.

Idealnie dopasował się do stopy, nie mogło nic uwierać, but jest jedną wielką skarpetką. Pomyślałem, to naprawdę muszą być wygodne buty. Pospacerowałem po sklepie, zanim przemówił do mnie rozsądek, poszedłem do kasy. 

Czas się przebrać, czas wyjść pobiegać.

Byłem ok 3 tygodnie odstawienia papierosów, wydolność bliską zeru, a pierwsze 600 metrów pokonałem w tempie 4:30 po czym myślałem, że wypluje płuca. Te buty tak mnie pchały do przodu, że ciężko mi było utrzymać nogi w ryzach. Nie podobało mi się to na początku, wróciłem na chwilę do swoich butów z siłowni, a Boostów używałem do chodzenia. To mi się w nich podobało, ten but nie wygląda jak but biegowy. Kto wie, kto ma pojęcie o biegówkach, wychwyci to po 3 sekundach i pozna piankę Boost, ale dla reszty były jakimś tam kawałkiem buta.

Powoli wkręcałem się w bieganie, wypacałem w ciepłe jesienne dni resztki nikotyny ze swojego organizmu. Zacząłem biegać dystanse od 5 do 10 kilometrów 3 do 4 razy w tygodniu i zacząłem robić to w Boostach. Pierwsze spostrzeżenie ? Guma od Continentala jest bardzo przyczepna, guma od Continentala ZNIKA W OCZACH. Zastanawiałem się czy te buty dotrwają do końca miesiąca. Wrzesień był miesiącem, w którym przebiegłem 150 km i na tych butach cholera było to widać. Pomyślałem, pieniądze wyrzucone w błoto i zacząłem się powoli żegnać z nimi. Zacząłem coraz więcej biegać, coraz mniej myśleć o nich, bo było dla mnie kwestią czasu, gdy pokażę palca przez podeszwę. Ścieranie nagle ustało. Tak o! . Traktowałem te buty najgorzej jak tylko mogłem. W każdą pogodę, do lasu, na kamienie, w błoto, uwalone po same kolana. Po wszystkim wrzucałem do pralki, wbrew zaleceniom producenta. Z tego co sobie przypominam przynajmniej 15 razy w przeciągu 8 miesięcy.

Zakochałem się w nich od pierwszego półmaratonu

Na koncie miałem najwięcej 10 km. Znajomy z którym zaczynałem biegać, jeszcze 3 miesiące temu mówił mi o tym że przebiegł 22 kilometry. Patrzyłem na niego jak na debila, bo tyle jako palacz nie zrobiłbym na rowerze, a nawet jeśli to po co ? Teraz chęć pokonania takiej odległości wydawała się kusząca. Jak ten świat się zmienia :).

Przygotowania wyglądały nastepująco. Pn.  5 km Wt. 8 km Śr 5 km Czw 15. SOBOTA 21.100, ale żeby nie było nudno pierwsze 13km będziemy się wspinać z wysokość 700 metrów na 1000 n.p.m. a 8 km będziemy zbiegać i zatoczymy piękną rundę asfaltowo-szutrową. Maciek, który biegł ze mną tą trasę nie był takim fanem biegania z górki jak ja. Teraz pewne fakty. Mój rekord do tej pory to 52 minuty na 10 km . Wbieganie wymagało kilku przerw, ale zbieganie poszło na raz.

Pierwszy kilometr rozmawiamy, cieszymy się że już z górki. Czas 5;04 jeszcze 500 metrów to samo ja pytam się Maćka czy nie będzie miał mi za złe jeśli przyśpiesze, bo czuję że mogę. I tu się zaczynają dziać cuda. Pchany grawitacją do przodu nie mam ani trochę ochoty skracać kroku, próbować hamować, czy przejawiać jakiekolwiek oznaki rozsądku. Nie minęło 300 metrów, kompana mojego zgubiłem na serpentynach i wydaje mi się że lecę. Im mocniej uderzam stopą o podłogę, tym więcej energii wraca do mnie, rękami macham jak bym płynął kraulem. Czas z 500 metrów 4:02. Nie wiedziałem zupełnie wtedy czy to szybko czy nie. Drugi kilometr z czasem 4:32, następny 4:09, kolejny 4:27, ostatni 3:52.

ENDOMONDO

Nie wierzyłem w to co się dzieje, śpiewałem I can’t believe I can fly. Tak się dokładnie czułem. Złamałem 22 minuty na 5 km , co prawda na kodach bo z górki, ale uczucie euforii gdy Endomondo podaje prędkość z kilometra 15km/h było nie do opisania. 

Od tego czasu się nie rozstawaliśmy. Każdy wyjazd, chodziłem w tych butach cały czas. Przebiegłem w nich Dziką 13, górskie 13 km w błocie po kamieniach i szlakach zrywkowych.  Suma wzniesień 600 m, w dół to samo. Zbiegałem w  nich zawsze jak by jutra miało nie być, aż podeszwa paliła w stopę. 

NIGDY NIE MIAŁEM ODCISKU NA STOPIE OD BIEGANIA 

NIGDY NIGDY NIGDY. Inaczej się sprawa  miała gdy używałem ich do chodzenia, gdy byłem na Malcie robiłem dziennie po 10 km pieszo i nie raz tyle samo biegając, zawsze pod koniec dnia czułem że sąsiad najmniejszego palca u nogi jest podrażniony, okazywało się zawsze że to robiła się martwa tkanka po zewnętrznej stronie na jego całej długości a nie odcisk. Fakt jest taki, że przez to, że te buty są takie miękkie, tak się działo. Z biegiem czasu stopa przywykła i przestałem to odczuwać. 

Stabilizacja

Ciężko pisać o jakiejkolwiek stabilizacji gdy się biega w skarpecie. Stopa często wyślizguje się, lata na lewo i prawo łatwo na początku postawić źle stopę, nie ukrywam że irytowało mnie to.W trudnym terenie z tym butem działy się cuda. Jak ktoś ma oleju w głowie, (nie jak autor recenzji) to nie będzie zabierał ich w trudny teren. Nie wiem kiedy, zapomniałem o tym że ten but jest nie stabilny, nauczyłem się jego zachowania. Nie mam pojęcia kiedy, przestało mi to przeszkadzać.

Wygoda

Może dla odmiany krótko i na temat. NAJWYGODNIEJSZY BUT ŚWIATA , mega dobrze wentylowany zarazem mega szybko przemakający 🙂

Amortyzacja

Największa, trochę przez to zapewne upośledza stopę. Często było tak że mnie coś bolało, a w butach udawało się poruszać bezboleśnie.  Ale przez nią te buty są też najwygodniejszymi butami świata.

Stosunek jakości do ceny 

Co mam wam powiedzieć, cenę pewnie znacie. Jest bezczelna wręcz. Tak jak ten but jest bezczelnie świetny. Jeśli możecie sobie na niego pozwolić, zróbcie to nie będziecie zawiedzeni tym butem.

Jakość wykonania

Jeszcze ostatnio miałem nadzieje że, końcem użytkowania będzie pojawienie się zamiast podeszwy pianki Boost. Tam gdzie siła Coriolisa działa najbardziej, udało mi się dokopać do pianki. Aktualny przebieg to 1000km w biegu i podejrzewam około 500 dodatkowych zwykłego użytkowania. Torturowane na najcięższych zbiegach. To jest niestety powód, który nie da mi dobiegać bieżnika do końca. Przez swoją konstrukcje, podczas zbiegania  stopa napiera na przód buta i niestety niestety niestety skarpeta najzwyczajniej w świecie puściła .Pewnego dnia poczułem że w prawym bucie stopa układa się jakoś inaczej niż zwykle i okazało się że dni butów są policzone. Jutro biegnę swój debiutancki maraton i zamierzam pobiec w rozwalonych butach by dać im godne pożegnanie. Jeśli zastanawiacie się czy to moje jedyne biegówki? NIE . Ale żadnych nie obdarzyłem zaufaniem jak Ultra Boosty. 

Na zdjęciu widać gdzie but dokonał żywota.

 

Podsumowanie 

Jak widzicie sami, nie są to buty bez wad, nie są tanie, nie są najbardziej wytrzymałe, to na pewno. Są to buty z powodu których było mi smutno kilka dni. Polubiliśmy się, ufaliśmy sobie nawzajem. Czy kupiłbym jeszcze raz ? Model grafitowy tak mi chodzi po głowie, ale póki co mam inne pomysły co zrobić z taką sumką, więc chwila pewnie minie nim to zrobię. Możliwe że je kupię ale będę w nich biegać od święta i użytkować w suche słoneczne dni. 

Chciałem dodać że nikt mi nie zapłacił za napisanie tej recenzji. Bardzo mocno subiektywne odczucia bo uwielbiam/uwielbiałem te buty.

Chętnie odpowiem na wszelkie pytania w komentarzu, dajcie znać czy dotrwaliście do końca, bo mam jeszcze kilka recenzji w przygotowaniu.

Widoczek z sesji pożegnalnej 🙂

 

 

 

3 komentarze

    1. Tak . Uważam że się do tego nie nadają za miękką pianka bost ugina się i za mocno oddaje energię . Przy tempie 3:00 można nogi zgubić. Najszybciej co zarejestrował zegarek to 21 kmh brak jakiej kontroli . Takie były moje odczucia

      bartek149n_ji191z0u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *